Od kilku dni nie odpisuje mi pewna ważna dla mnie osoba, mieszkająca po drugiej stronie Polski, i chociaż zdarzało się to już wcześniej, a powodów jego milczenia mogłoby być wiele, mój mózg krzyczy tylko jedno: Umarł! Jeszcze chwilę temu płakałam, trzęsłam się i nie mogłam się uspokoić, a teraz siedzę tu i piszę te słowa zupełnie spokojna... no prawie, ale i tak atak paniki już mi minął. Jak to zrobiłam? Po pierwsze- musiałam dopuścić do głosu tę racjonalną część mnie. Podczas takiego ataku nasz rozum jest całkowicie zagłuszony. Nie potrafimy myśleć logicznie. Na pierwszy plan wychodzą nasze emocje, które od razu wykrzykują najczarniejsze scenariusze, dlatego tak ważne jest, żeby trochę je przyciszyć i dać dojść do głosu słowom: To atak paniki! Twoje myśli, nie są faktycznymi wydarzeniami! Nie słuchaj ich! Po drugie- Usiądź i weź kartkę. Wypisz na niej alternatywne myśli. Tak jak ja: 1. Nie odpisuje, bo pracuje do późna, wraca zmęczony i idzie spać nie patrząc na telefo...
Trochę przemyśleń dotyczących ludzi...