Przejdź do głównej zawartości

Kiedy wpadasz w panikę...

Od kilku dni nie odpisuje mi pewna ważna dla mnie osoba, mieszkająca po drugiej stronie Polski, i chociaż zdarzało się to już wcześniej, a powodów jego milczenia mogłoby być wiele, mój mózg krzyczy tylko jedno: Umarł! Jeszcze chwilę temu płakałam, trzęsłam się i nie mogłam się uspokoić, a teraz siedzę tu i piszę te słowa zupełnie spokojna... no prawie, ale i tak atak paniki już mi minął. Jak to zrobiłam?

Po pierwsze- musiałam dopuścić do głosu tę racjonalną część mnie. Podczas takiego ataku nasz rozum jest całkowicie zagłuszony. Nie potrafimy myśleć logicznie. Na pierwszy plan wychodzą nasze emocje, które od razu wykrzykują najczarniejsze scenariusze, dlatego tak ważne jest, żeby trochę je przyciszyć i dać dojść do głosu słowom: To atak paniki! Twoje myśli, nie są faktycznymi wydarzeniami! Nie słuchaj ich! 

Po drugie- Usiądź i weź kartkę. Wypisz na niej alternatywne myśli. Tak jak ja:
1. Nie odpisuje, bo pracuje do późna, wraca zmęczony i idzie spać nie patrząc na telefon
2. Jest chory, boli go głowa, dlatego cały czas śpi
3. Nie ma ochoty z nikim rozmawiać
4. Nie ma prądu/internetu
I jeszcze kilka innych...
Chociaż żadna z tych opcji nie jest przyjemna, to i tak są znacznie bardziej optymistyczne niż śmierć prawda?

I po trzecie- odwrócenie uwagi. Jeśli jesteście już na etapie, w którym nie płaczecie i nie trzęsiecie się z przerażenia, włączcie sobie muzykę, zacznijcie rysować, rozmawiać z kimś, napiszcie post na blogu (wink, wink!) i postarajcie się wciągnąć w to, żeby nie nakręcać się jeszcze bardziej.

Tak wiem, że na samym początku poradzenie sobie w ten sposób może być trudne i że pewnie za pierwszym razem wam się nie uda, ale może, jeśli będziecie pamiętać o tych 3 krokach, będzie wam łatwiej. Lęk nie zniknie całkowicie, bo ja wciąż się martwię o to, czi na pewno nic mu nie jest, ale przynajmniej jestem w stanie funkcjonować i piszę ten post zamiast leżeć zaryczana na podłodze i rozpaczać, ze jeśli on umarł, to ja idę się zabić
Mam nadzieję, że to wam w jakiś sposób pomoże. Miłego wieczoru!

Edit: Zguba się znalazła, nie zdradzę dlaczego zniknął, ale to był taki powód, że naprawdę nie warto było panikować i teraz chce mi się z tego śmiać




Komentarze